Wywiad: Aleksander Kwaśniewski

Prezydent Aleksander Kwaśniewski wyjaśnia dlaczego sport i polityka to niespokrewnione dziedziny, opowiada z jakimi problemami zmaga się obecnie ruch olimpijski oraz tłumaczy z jakiego powodu zarówno w polityce, jak i w życiu, ważny jest umiar.

Data publikacji: 15.04.2024

Amerykański kongresmen Steve Chabot powiedział kiedyś, że polityka to sport kontaktowy. Idąc po linii tego porównania i zestawiając światy sportu oraz polityki,  jaki sukces byłby pana największym politycznym trofeum, a kiedy czuł się pan najbardziej sfaulowany?

Ja jestem daleki od stwierdzenia, że sport i polityka to są bliskie sobie dziedziny. Zacznę od tego, że jednak w sporcie, nawet takim jak amerykański wrestling, czyli aktywności, która wydawałaby się bez zasad, jednak jakieś zasady obowiązują. W polityce niestety jest z tym kłopot. Zasady zazwyczaj albo nie obowiązują, albo są łamane. Sport ma też to do siebie, że ma określone ramy czasowe. Mecz piłkarski trwa 90 minut. Runda bokserska 3 minuty. A w polityce ten czas jest trudny do określenia.

A był pan faulowany?

Mój Boże, gdyby człowiek pamiętał wszystkie faule, to by nie mógł uprawiać polityki. Ja zawsze to mówiłem moim kolegom, że polityk musi mieć dobrą pamięć, ale nie być pamiętliwy. Niestety w Polsce mamy polityków, którzy mają słabą pamięć, ale za to są bardzo pamiętliwi. A dlaczego nie warto być pamiętliwym? Właśnie dlatego, żeby nie pamiętać tych wszystkich fauli, brudnych gier, pretensji. To też jest różnica między sportem a polityką, że w sporcie nawet ten, z którym przegrałeś, pozostaje wciąż tylko sportowym konkurentem. On nigdy nie staje się twoim wrogiem i nigdy nie powinien się nim stawać. Natomiast w polityce droga do wrogości jest znacznie krótsza.

Cała rozmowa dostępna na portalu Interia.pl:

„Nigdy nie eksploatowałem podziałów. Byłem od ich zasypywania”.

Fragment audio: