Wywiad: Jan Frycz

Jan Frycz w wywiadzie o najnowszej produkcji filmowej, swoich zainteresowaniach sportowych, pasji modelarskiej, malarskiej, a także o tym czy z dobrych uczuć powstaje dobra sztuka.

Data publikacji: 07.12.2024

Z wykształcenia jestem japonistą i natrafiłem kiedyś na ciekawe haiku [krótka, japońska forma poetycka – red.], które w polskim tłumaczeniu brzmi następująco: „Spłonęła stodoła. Teraz mogę dostrzec księżyc”. Chciałem więc się pana zapytać czy kiedyś, bądź w życiu zawodowym bądź prywatnym, spłonęła panu stodoła? Czy zdarzyło się coś, co było upadkiem bądź początkowo trudnym doświadczeniem dzięki któremu ostatecznie zdarzyło się coś dobrego?

To jest piękny wiersz. Tylko jak ta stodoła spłonie, to trzeba poczekać aż ona wygaśnie do końca, bo te szczapy mogą się tam jeszcze trochę żarzyć. A jak wszystko przygaśnie, to potem w tej ciemności można zobaczyć księżyc. I to prawda, że każde zdarzenie w życiu należy przekuwać w coś pozytywnego.

Ktoś powie, że to się łatwo mówi.

Wie pan, nawet śmierć bliskich można przekuć na coś, co się przeżyje pozytywnie. Takie doświadczenie może też nas czegoś nauczyć.

Czego może nauczyć nas śmierć?

Jest to pewnego rodzaju kurs przygotowawczy do pokory. Tak to odbieram, zwłaszcza w moim wieku.

Cała rozmowa dostępna na portalu Interia.pl:

„Każde zdarzenie w życiu należy przekuwać w coś pozytywnego”.